Cytat dnia...

Notafilistyka
Kolekcjoner to człowiek szczęśliwy
Dziwne pieniądze cz. I

Dziwne pieniądze cz. I

Pieniądze nominowane w ziemniakach, gazie i nie tylko

Dzisiaj na obiad ziemniaki z pszenicą, a do tego herbata i owoce na deser. I to wszystko na papierze! Każdy z nas zna marki, złotówki, dolary, dinary itp. Niektórzy znają również mauretańską ouguiye 🙂 ale ja zamierzam opowiedzieć o innych jednostkach, tym razem z mojej kolekcji.

Zestawienie otwiera pyra, kartofel, czyli innymi słowy ziemniak. Dokładniej jest to bon na ukopane 100 ćwierci ziemniaków z Majątku Niezabitów. To tzw. pieniądz dominialny z okolic roku 1860. Moją ciekawość przykuły nie tylko ziemniaki, ale i owe „ćwierci”. Otóż ćwierci to staropolska miarą objętości, najczęściej w odniesieniu do ciał sypkich np. zboża. Nazwa wzięła się prawdopodobnie od drewnianego naczynia przypominającego beczkę. Często było używane w młynach. Znane mi są również egzemplarze o nominale 20 ćwierci ziemniaków. Graficznie są prymitywne, prosty nadruk ramki i tekstu na awersie oraz pieczątka właściciela Majątku na rewersie.

Nieco później również w Polsce pojawił się ciekawy przypadek pieniądza zastępczego. I choć żaden egzemplarz tego typu nie gości w mojej kolekcji, to posiadam matrycę do jego druku. Chodzi o bony gazowe Miejskiej Gazowni w Krakowie. W okresie międzywojennym w czasie hiperinflacji wywołanej Wielkim Kryzysem ceny wszystkiego wzrastały kilkukrotnie w ciągu dnia. Gazownia w Krakowie wyemitowała bony o wartości 1, 5, 50 metrów sześciennych gazu (te nominały są mi znane). Mechanizm ich działania był prosty. Przypuśćmy, w poniedziałek kupujemy bon na 5 m3 gazu po cenie bieżącej. W piątek dostajemy rachunek za zużyte 4 m3 gazu. Cena gazu od poniedziałku do piątku wzrosła dwukrotnie. Ale my płacimy bonem, kupionym wcześniej. To w pewnym sensie forma zakupu gazu „na zapas”. Gazownia otrzymywała pieniądze wcześniej, a ludzie kupowali gaz po niższej cenie. W warunkach gospodarczej katastrofy okazało się to całkiem skutecznym środkiem wymiany.

Teray przenosimy się do Grecji w 1944 roku. Polityczny Komitet Wyzwolenia Narodowego, zwany także „Rządem Gór” wyemitował banknoty na wsparcie greckiej partyzantki antyfaszystowskiej z Greckiego Ludowego Wojska Wyzwoleńczego. W tym czasie Grecja znajdowała się pod okupacją hitlerowską. Rząd Gór wydał banknoty w nominałach 5, 25, 100 i 500 okke pszenicy. Okke lub oka/oke to turecka jednostka masy, która wynosi około 1,2829 kg (w zależności od regionu). Grecja przejęła ten system metryczny od Imperium Osmańskiego, lecz tutaj 1 okke wynosiła 1,282 kg. Jednostka ta pozostała w użyciu do 1953 roku. Banknoty niezależnie od nominału miały jednolitą szatę graficzną. Bardzo symboliczną i wymowną. W samym centrum awersu przedstawiono partyzanta. Po prawej stronie widać pracujących w polu ludzi, co odnosi się do ludowo-komunistycznego charakteru partyzantki. Po lewej zaś znajdują się płonące budynki, będące symbolem okupanta, który niszczy kraj. Rewers to klauzula prawna, lecz tło pokryte jest wizerunkami płonącego feniksa, który był godłem ruchu, a zarazem symbolem odrodzenia Grecji. Osobiście uważam ten banknot za jeden z najciekawszych jakie znam.

A teraz przeskok dużo dalej, albowiem na Cejlon. Tutaj wyjdziemy trochę poza banknoty, a poznamy pewien dokument banknotopodobny. Są to kauczukowe kupony kontrolne nominowane w funtach kauczuku (przypomnijmy sobie że 1 funt to ok. 0,454 kg). Każdy taki „kupon/certyfikat” upoważniał do eksportu określonej nominałem ilości kauczuku (dry rubber). W 1934 roku w ramach międzynarodowego porozumienia w sprawie ograniczenia handlu kauczukiem (International Rubber Restriction Agreement of 1934). Wielki Kryzys spowodowały gwałtowny spadek cen herbaty i kauczuku. Porozumienie pozwoliło na stabilizację, a następnie wzrost cen, co pozytywnie odbiło się na tamtejszych gospodarkach. Kwota krajowej produkcji została określona jako ułamek w stosunku do produkcji światowej. Następnie kupony te były dystrybuowane do wszystkich zarejestrowanych producentów/rolników w ilości ustalonej względem kategorii wielkościowej danego producenta i średniego plonu przypadającego na tę kategorię. Certyfikaty te były wykorzystywane do monitorowania i kontroli eksportu kauczuku z Cejlonu, ale również z Malajów i Sarawaku (gdzie jednostką wagi był „katis”). Mimo, że kupony nie były walutą, producenci często używali ich między sobą w ramach rozliczeń (przy pożyczkach lub gromadzeniu zapasów kauczuku na późniejszą sprzedaż). Były emitowane przez rządowego Kontrolera Kauczuku na Cejlonie (The Rubber Controller of Ceylon). W latach 1934-1942 wydano łącznie 13 emisji tychże kuponów. Najwyższym znanym mi nominałem jest 100 funtów kauczuku. Kupony są wymienione w „The Standard Catalog to South Asian Coins and Paper Money” opublikowanym przez Krause w 1981 r., ale nie są wymienione w „Standard Catalog of World Paper Money, Specialized Issues”. Mimo to chętnie włączyłem tą nietypową emisję do kolekcji.

Chętnie poszukuje ciekawostek, nietypowych egzemplarzy pieniądza papierowego. Z opowieści i literatury znam jeszcze kilka podobnych przypadków, a mianowicie japońskie hansatsu nominowane w ryżu, sake, herbacie i jedwabiu, hiszpańskie notgeldy nominowane w owocach, cejlońskie kupony kontrolne eksportu na herbatę, a także notgeldy na żyto i margarynę. Aktywnie szukam egzemplarzy potwierdzających ich rzeczywisty obieg. Do kwestii dziwnych nominałów można włączyć chińskie kupony ryżowe lub kupony paliwowe w Zimbabwe, jednak chociaż z wyglądu przyjmują one formę podobną do banknotów, to w rzeczywistości są formą kartek reglamentacyjnych, niczym kartki na mięso w PRL.

Jak widać, pieniądz to bardzo wszechstronne i elastyczne narzędzie. To nie tylko dolar i inne jednostki monetarne, to także konkretne towary. Ale może nie powinno nas to dziwić, bo w końcu papier przyjmie wszystko, prawda?

Źródło:
notes.lakdiva.org
wmgaz.pl
archiwum.allegro.pl
Bank Note Museum

Dodaj pierwszy komentarz

Podziel się swoimi przemyśleniami